W okresie PRL popularnym nośnikiem muzyki w Polsce były
pocztówki dźwiękowe. Nośnik ten dzielił się na dwa główne rodzaje: twarde (w początkach produkcji przeważnie jednokolorowe) pocztówki dźwiękowe w kształcie prostokąta wykonane całkowicie z tworzyła
(produkowano je głównie w latach 60.) oraz pocztówki dźwiękowe wykonane na
miękkim podłożu z laminatem z tworzywa sztucznego służącym jako nośnik dźwięku
w kształcie kwadratu z kolorową ilustracją na przodzie. Ich wytwarzaniem
zajmowali się w latach 60. prywatni wytwórcy, ale w latach 70. zaczęły je
wydawać także przedsiębiorstwa państwowe. W każdym wypadku nagranie wytłoczone
było tylko na jednej stronie takiej pocztówki i przeważnie obejmowało jedno
dłuższe lub dwa krótsze nagrania przeznaczone do odtwarzania na tanim
gramofonie przy prędkości 45 obrotów na minutę. Jakość takich pocztówek była
bardzo słaba z racji użycia w nich jako nośnika tworzyw sztucznych o gorszych
parametrach niż tradycyjne płyty winylowe. Ponadto w trakcie użytkowania
znacznie szybciej się one zużywały, także z powodu używania do ich odtwarzania
bardziej słabej jakości gramofonów np. marki Fonica „Bambino” (pierwszym był WG
252 z 1963 r.).
Pocztówki na miękkim podłożu, staranniej wydane z
ilustracjami na przodzie i z kopertą do przechowywania przypominały zachodnie
tzw. flexi disc. Były to cienkie i elastyczne płyty gramofonowe wykonane z
miękkiego tworzywa sztucznego (najczęściej z PCV) dołączanymi do książek lub
jako tanie reklamówki. Na polskim rynku te miękkie pocztówki dominowały one
głównie w drugiej połowie lat 70. i w przeciwieństwie do wcześniejszego okresu
wytwarzane były głównie przez firmy państwowe.
Na takich płytach w latach 60. i 70. wydawano w Polsce
przeboje zagranicznych wykonawców niedostępne w PRL, a także wybrane przeboje
polskie, których z jakichś powodów nie chciały wydać krajowe państwowe firmy
fonograficzne. Z rynku zostały one wyrugowane dopiero na przełomie lat 70. i
80. XX w. wraz z upowszechnieniem się do nagrywania domowego w Polsce
magnetofonów - najpierw szpulowych,
apotem kasetowych. Wydawane przez prywatnych producentów pocztówki dźwiękowe
sprzedawano w prywatnych sklepach i na bazarach, a pocztówki dźwiękowe wydawane
przez państwowe firmy (w większości Tonpress) sprzedawano w sieci państwowych
kiosków RSW „Ruch”.
Przedstawiona tutaj pocztówka dźwiękowa wydana została przez
polską formę fonograficzną Tonpress specjalizującą się w wydaniu w PRL singli z
przebojami. Tonpress wydał ją na licencji we współpracy z Krajową Agencją
Wydawniczą (KAW). Została ona wytłoczona i oprawiona graficznie przez
Robotniczą Spółdzielnię Wydawniczą (RSW) Zakłady Graficzne, a dokładniej przez
Zakłady Poligraficzne w Rudzie Śląskiej pod numerem R-0777. Pocztówkę tę wydano
w nakładzie 60.160 sztuk w systemie dźwięku mono. Pocztówkę tę Tonpress wydał w
pięciu wariantach przedniej okładki na której wytłoczono nagranie, ale z tym
samym numerem: R-0777. Na serwisie kolekcjonerów płyt discogs.com określono je
jako Flexi-disc, Single Sided, Card Blacked, Pictures Disc. Trzy z nich
przedstawiały po lewej stronie wstążkę z kokardką w różnych kolorach, a po
prawej popiersia małych dziewczynek. Dwie pozostałe pocztówki przedstawiały:
jedna grzyby, a druga kwiaty. Obrazki z trzema rożnymi dziewczynkami namalowała
D. Muszyńska, a fotografię całej kompozycji wraz ze wstążkami wykonał A.
Karczewski. Fotografię do pocztówki grzybami wykonał D. Sprudin
(przypuszczalnie szła ona na eksport do ZSRR), a tę z kwiatami przygotowała S.
Jabłońska.
Piosenka „Isn't She Lovely” („Czyż nie jest urocza?”) pochodziła
z podwójnego albumu „Songs in the Key of Life” gwiazdora muzyki soul Stevie
Wondera. Album ten uważany jest za jeden z kilku najlepszych w jego dorobku
muzycznym. Utwór ten otwierał trzecią stronę tego wydawnictwa i był jedną z
najdłuższych piosnek na nim bo liczył 6:34 minuty. Stevie Wonder napisał tę
piosnkę ku czci jego córki, Aishy Morris, urodzonej w 1975 r. Co ciekawe, utwór
ten nigdy nie został oficjalnie wydany jako komercyjny singiel na rynku
amerykańskim ani brytyjskim, bo Wonder nie zgodził się na jego skrócenie na
potrzeby singla do radia. Natomiast piosenka ta w pełnej wersji ukazała się w
Republice Południowej Afryki (na drugiej stronie był utwór „I Wish”) wydana tam
przez firmę Motown w 1976 r. Następnego roku w tym samym układzie ten
funkowo-soulowy singiel wydano także w Brazylii. W 1976 r. singiel z tą
piosenką ukazał się także w Hiszpanii. Prezentowane tutaj polskie wydanie tej
piosenki na pocztówce dźwiękowej było wiec jedną z nielicznych wersji tego
utworu wydanych w epoce na nośniku innym niż oryginalny podwójny album z
którego pochodziła.
Do prezentowanej tutaj pocztówki dźwiękowej mam duży
sentyment, bo była ona jedną z pierwszych płyt jakie kupiłem za własne
pieniądze w młodości. A dokładniej rzecz biorąc kupiłem ją w kiosku „Ruchu” w
Wodzisławiu Śląskim w 1978 r. podczas jednej z wypraw do tamtejszego sklepu
filatelistycznego. Nabyłem tę wersję tej pocztówki z dziewczynką z twarzą na
wprost z rozwianymi włosami. Wtedy jeszcze w ogóle nie interesowałem się
głębiej muzyką, więc po przyjeździe do domu i jej przesłuchaniu nagranie to mi
się w ogóle nie podobało. Dziwiłem się w zasadzie wszystkiemu: dlaczego zaczyna
się od płaczu dziecka i dziwnych odgłosów, dlaczego wokalista śpiewa tak
monotonnie, a potem zawodzi, czemu utwór jest tak mało wpadający w ucho, czemu
gra tam jakiś instrument w wysokich rejestrach co działało mi na nerwy, dlaczego
jest taki długi, itp. W związku z tym, że nie posiadałem zbyt wielu płyt, bo
nie miałem na nie pieniędzy, to potem często słuchałem tego utworu z
konieczności, aż stał mi się obojętny, a potem mi się nawet trochę spodobał.
Odsłuchu tego dokonywał na monofonicznym gramofonie rodziców Unitra Fonica WG
511.
Niestety pocztówkę tę i inne, wyrzuciłem 38 lat temu, gdy się wyprowadzałem od rodziców. Wtedy uważałem, że jest mi do niczego niepotrzebna. Dopiero po latach ją ponownie kupiłem na jednym z portali aukcyjnych, ale w innej wersji okładki niż miałem pierwotnie. Obecnie dla mnie, to cenna pamiątka po czasach młodości. Oczywiście mam też inny stosunek do twórczości Stevie Wondera – znacznie bardziej pozytywny niż kiedyś, a zwłaszcza do tego nagrania.



